Po pewnej przerwie znów dostępny jest opus mangum Flighta, czyli Infernal Noise Machine. Nie wiem, na ile ta nazwa jest adekwatna, ale takiemu marketingowi często ulegam (choć klipy znalezione dotychczas w sieci nie do końca mnie przekonują…). Na pewno nie jest to kolejny nudny drone-synth, a oryginalna  konstrukcja wykorzystująca doświadczenia FOH z modułami euro i frac. Analogowy syntezator i filtr z bardzo dużym zakresem kontroli via gniazda CV i joysticki, zachowujący się prawdopodobnie bezczelnie i obrzydliwie, szczególnie w sytuacjach towarzyskich. Mam nadzieję, że taki właśnie INM jest, a być może przekonam się o tym pewnego tragicznego dla portfela dnia. Więcej: Flight of Harmony