Flame FX6 to nieco niedoceniony procesor efektów w formacie euro. Jego podstawowe zalety to bardzo przyjazna cena i mikroskopijny rozmiar – 4hp. FX6 do dyspozycji oferuje sześć stereofonicznych efektów wybieranych w nieco zagmatwany sposób dwoma przełącznikami. Dostępne efekty to: chorus + reverb, flanger + reverb, pitchshift + delay, pitchshift, tremolo + reverb i reverb. Warto zaznaczyć, że pitchshift i delay dają się wykorzystać zupełnie niezależnie, gdyż efekt delaya jest dostępny w jednym kanale natomiast pitch w drugim. Efekt reverb natomiast nie posiada regulacji dry/wet, więc do jego wykorzystania potrzebny będzie mikser i rozgałęzienie sygnału wejściowego. Jakość algorytmów oceńcie sami na podstawie poniższego, krótkiego demo.

Pewnym utrudnieniem jest konieczność zapamiętania, co konkretna gałka robi przy, którym algorytmie. Ułatwieniem jest fakt, że zwykle pierwsza dodaje pogłos lub zmienia pitch, druga odpowiada parametrowi rate, a trzecia wet/dry kolejnych efektów. Wyjątkiem jest pitchshift i reverb.
Pewną niedoskonałością jest brak sterowania CV, ale tak na prawdę FX6 sprawdza się najlepiej jako prosty efekt umieszczony gdzieś wewnątrz patchu. Umieszczanie go jako finalnego procesora, na pewno wielu zawiedzie – to nie Eventide czy Lexicon.
Ja śmiało kupięvkolejne egzemplarze tego malucha by swobodnie korzystać z prostych efektów, nie martwiąc się jak wpiąć zewnętrzne procesory.
Nie jestem tego pewien, ale najprawdopodobniej FX6 używa tego samego chipu co Tip Top Audio Z-DSP, a algorytmy są umieszczone na kości eprom. Jeśli się nie mylę to być może, ktoś zaproponuje kości z algorytmami na wymianę, a to niezwykle poszerzałoby możliwości modułu.

Flame Fx6 demo by Mirt