Mr. Trogo po raz kolejny lojalnie ostrzega, iż “TE MASZYNY ZABIJAJĄ FASZYSTÓW” – także wśród użytkowników modularów. Po niesławnym 666 (test wkrótce), w ofercie pojawił się moduł 676 Fury, którego sercem jest lampa wymontowana z narzędzi tortur z lochów słowackiej bezpieki. I znów, trudno określić, czym właściwie jest to urządzenie – ale chyba najbliżej mu do lampowego syntezatora o 2 oscylatorach, 2 wzmacniaczach (nie mylić z VCA), sekcji przesterowania i modulacji, 5 wejściach napięć sterujących. Oczywiście, możliwa jest również obróbka zewnętrznego sygnału audio.

100% analogowy design oparty jest na podwójnej triodzie, która by osiągnąć wymaganą sprawność układu (uwaga), działa na wysokich napięciach. Żaden z eurorackowych zasilaczy nie sprostałby wymaganiom, moduł zasilany jest więc własnym, zewnętrzym zasilaczem! Zaskakujące, choć biorąc pod uwagę prądożerność lampowych modułów Metasonix i częste problemy z tym związane, rozwiązanie tego rodzaju jest dość sensowne.

Narzuca się refleksja, czy aby nie jest to odpowiedź na Metasonix s1000 czy choćby R-54. Raczej nie, ale biorąc pod uwagę mniej lub bardziej udane, ale wciąż zaskakujące doświadczenia ze skutecznie terroryzującym mój system modułem 666, po nowym produkcie Trogo nie spodziewam się ani konserwatyzmu brzmieniowego, ani przewidywalnego działania. Ani w ogóle niczego bliskiego Prawdzie, Pięknu i Dobru. OK, planowany sekwencer kupię zatem nieco poźniej…

Dostępna jest również desktopowa wersja urządzenia. Więcej informacji i szersza, ekscytująca oferta produktów tu: Trogotronic.