W zimie postanowiłem zainteresować się bliżej budową syntezatora modularnego. Miałem wcześniej do czynienia z małymi syntezatorami analogowymi, z możliwością patchowania (Little Boy Blue, Crowphonics CRO-1). Moje doświadczenie, jeśli chodzi o DIY było minimalne (jeden zmodyfikowany efekt), ale ze względów chociażby finansowych postanowiłem zdobyć i zbudować zestaw o nazwie Doepfer DIY Synth.

Jest to gotowa płytka z przylutowanymi komponentami. Wyjścia i wejścia wyprowadzone są przez piny, a więc wystarczy podpiąć taśmy dostarczane przez producenta i pozostaje tylko podłączenie gniazd, potencjometrów i paru oporników oraz diod LED. Funkcjonalność w skrócie to VCO, VCF, VCA, ADSR, LFO oraz inverter i slew limiter – w sam raz na początek. Szczegóły na stronie producenta:
http://www.doepfer.de/DIY_Synth_e.htm
http://www.doepfer.de/pdf/DIY_Synth_Manual.pdf

Składniki, które w międzyczasie zgromadziłem:
? doepfer diy synth + zestaw taśm do podłączenia
? zasilanie MFB (+ midi/cv)
? obudowa firmy Armel
? części z TME
? śrubki do skręcenia obudowy i przykręcenia zasilania + kabel do podpięcia zasilania (dzięki ichor!)
? materiał na panel ze spienionego PCV (duży arkusz z castoramy) – miękki, co ma swoje wady i zalety

Podpięcie do zasilania wymagało odgięcia pary bolców na płycie MFB. Podpięcie +5 V z diy syntha wymagało zdobycia 2 pinowych złącz z kablem. Źródło: wnętrze starego peceta.

Panel najpierw nawierciłem i (rzecz jasna) przetestowałem, że da się przykręcić do obudowy.

Gniazda miały za krótki gwint. Rozwiązanie: nawiercanie z brzegu grubszym wiertłem + wciskanie nakrętki dużymi obcęgami. Wada: musiałem wkręcić wszystkie gniazda przed podłączeniem kabelków (to praktycznie wykluczało ich lutowanie przy moich małych umiejętnościach)

Zrezygnowałem więc z lutowania – przywiązywałem kable. Trzeba było robić rozgałęzienia np. uziemienia, czy stałego napięcia +5 i +12 V. Przydała się tu taśma izolacyjna.

Podłączałem podstawowe funkcje w kolejnych modułach i testowałem na bieżąco. Potem zrobiłem drugi przebieg, podczas którego dorobiłem wszystkie pozostałe funkcje.

Płytkę diy syntha przywiązałem do wewnętrznej belki cienkimi kablami (za dziurki przy brzegach), kładąc ją na grubej sztywnej gąbce (konieczna chociażby ze względu na izolowanie).

Brakuje jeszcze labeli przy paru gniazdach i wszystkich pokrętłąch, oraz oczywiście gałek. Zrezygnowałem z podpięcia diod LED (brakowało mi odp. części) i sugerowanych w instrukcji połączeń domyślnych (normalizowanych) – jak na pierwszy raz, to i tak projekt mnie trochę przerastał.

Cały projekt trwał jakieś 3 miesiące, nabrał tempa, gdy kupiłem panel i zamówiłem części – od tej pory minął miesiąc, a ostateczny montaż zajął półtora tygodnia. Planuję też jakąś partyzancką obudowę (drewniane/plastikowe pudełko, w ostateczności karton).