Kilka miesięcy temu Modcan zadebiutował w formacie euro całkiem udanym, choć drogim sekwencerem, wszyscy jednak czekali na jego klasyki, czyli cyfrowe oscylatory. W końcu pojawiły się za jednym zamachem trzy – FMVDO, Dual Wave i Triple Osc. Ten ostatni do dziś wydaje mi się średnim pomysłem, pierwszy natomiast od razu mnie zainteresował, zdawał się najciekawszym kandydatem na początek znajomości z firmą. Dwa razy byłem bliski jego kupna, ale ciężko mi było zracjonlizować zakup kolejnego oscylatora. Tak czy inaczej kiedy przyszedł czas na kompulsywne zakupy padło na Dual Wave’a, który początkowo jakoś umykał mojemu zainteresowaniu jako bardziej typowy oscylator wavetable, których mam pod dostatkiem.

Po kilku miesiącach od debiutu tych modułów hype raczej opadł i ku mojemu zdumieniu nikt się nimi tak nie emocjonuje jak DPO od Make Noise. Pewnie dlatego, że to przede wszystkim solidne narzędzia a nie wypasione gadżety – nie ujmując nic modułom Make Noise a tym bardziej DPO. Zwróciłem na to uwagę podczas kontaktów z FMVDO i potwierdza to Dual Wave.   Nie są to doomsday machine, nie brzmią świetnie niezależnie od ustawienia gałek, wymagają trochę więcej czasu i wysiłku.

Pytanie, które przyszło mi do głowy już dawno to czy na takiego Dual Wave jest w ogóle miejsce miedzy Piston Hondą, Morphing Terrarium i Gamma Wave Source? Wbrew pozorom ilość przebiegów, nawet tych wavetable jest ograniczona i w pewnym momencie różnice między wieloma z nich się zacierają, jeśli chodzi o sposób ich odtwarzania i zmiany, trudno niby wnieść coś ponad to co już w euro było. Rozumiem zachwyt nad Modcanem w skostniałym światku modułów 5u, ale w euro ciekawe cyfrowe konstrukcje to nie pierwszyzna, więc…?

Dual Wave jest jednak jakąś alternatywą, ma też swoje brzmienie, trochę bliżej E350 niż Hondy czy GWS, ale tylko trochę. O inności przede wszystkim decyduje jego podwójność, ale też dość dziwaczny sposób wyboru fal. Mamy więc oscylator A i B i odpowiadające im gałki wyboru falę, ale dzielą one między sobą przełącznik hi-res, który działa jak rodzaj zoomu, po włączeniu, gałki działają w znacznie mniejszym, uprzednio wybranym zakresie. Fale zdają się być rozrzucone w dość chaotyczny sposób, raz przeskakują w przypadkowy sposób innym razem przenikają się łagodniej. To z jednej strony zmusza do działania na mniejszych fragmentach tablicy, z drugiej strony oferuje szerszą paletę zachowań. DW ma na pokładzie 180 fal, ale mam wrażenie że wiele z nich się powtarza – pod tym względem nic jeszcze nie przebiło E350, w którym fale są niesamowicie precyzyjnie ułożone w bardzo przemyślana całość. Z drugiej strony pozorny chaos DW nie jest wcale wadą. Nawigacja po tablicy jest utrudniona, ale asem w rękawie DW okazuje się miksowanie, a właściwie morfowanie fal z dwóch oscylatorów. Odstrojenie fal oraz użyteczny przełączni oktaw oscylatora B wnosi mnóstwo życia i pozwala wprowadzić jakby trzeci wymiar. Same fale zamknięte we wnętrznościach modułu zdają się mało różnorodne, ale wiele skarbów jest poukrywanych i ujawnia się dopiero po dokładnym dostrojeniu. Fale często zdają się zmieniać skokowo, ale nie słychać cyfrowych klików, brzmi to bardziej jak S&H sterujące filtrem.

Bardzo mi się podoba zestaw wejść i wyjść w które jest zaopatrzony ten stosunkowo niewielki jak na podwójny oscylator moduł (12hp). Przy odrobinie sprytu da się nawet w pewnym stopniu rozdzielić obydwa oscylatory. Silnie odczuwalny jest brak tłumików na wejściach cv – podobnie jak w przypadku E350. Kontrola wchodzących napięć w Modcanie wydaje się jeszcze bardziej potrzebna.

Miłym dodatkiem jest wbudowany kwantyzer o rozdzielczości pół tonu, który można dezaktywować odpowiednim przełącznikiem.

Wszyscy którzy spodziewali się usłyszeć fale wolne od aliasingu mogą być zawiedzeni, moduł trudno nazwać glitchowym ale przy najwyższych tonach niektóre fale, zamieniają się w cyfrowy szum.  Nie polecam go też tym, którzy w łatwy sposób chcieliby wykręcić potężny bas. Z drugiej strony, jest w DW coś analogowego, brzmienia mimo że nieraz suche, metaliczne, szkliste, są jakby lekko spatynowane. Różnorodność fal zdaje się być mniejsza niż w E350 jak wspomniałem, ale te z Modcana mają swój łatwo wyczuwalny charakter i trudno jego brzmienie podrobić za pomocą innych oscylatorów. Być może to jest jego głównym atutem dla tych, którzy go wybiorą.

O ile oferta oscylatorów wavetable w euro do tej pory układała się w prostą skalę od najbardziej glitchowych do gładkich i krystalicznie czystych, i to też bywa głównym kryterium wyboru, o tyle Dual Wave zdaje się występować na tej skali w kilku miejscach. Nie jest uniwersalnym oscylatorem. Łączy w sobie ładne brzmienia E350 z nieprzewidywalnością Gamma Wave Source. Pośród niby organowych dość ciepłych barw kryje zaszumione cyfrowe przebiegi. Nie mam wątpliwości że to trzecia droga, którą wybierze mniejszość i mimo że sam jeszcze nie odnalazłem właściwego miejsca dla niego w moim systemie, polecam się z nim zapoznać. dobry kandydat na tajną broń.

Poniżej demo Dual Wave sterowany przez XAOC Moskwa. Pogłos z ZDSP.