Rozpoczynając serię recenzji efektów gitarowych produkowanych pod szyldem amerykańskiego DOD postanowiłem odkurzyć jeden z ich najbardziej kultowych egzemplarzy ? FX32, znany także jako Meat Box.

Przede wszystkim, należy zwrócić uwagę na często powtarzane przekłamanie ? FX32 nie jest octaverem ani też kompresorem (sic!). To urządzenie jest ciekawym i ? poprawcie jeżeli się mylę ? jedynym w swoim rodzaju generatorem/wzmacniaczem niskich częstotliwości (sub-bass). Produkowany od połowy do schyłku lat ?90, raczej nie przysporzył sobie wielu zwolenników wśród docelowej grupy basistów. Szybko natomiast znalazł swoje miejsce w arsenałach wielu wykonawców zajmujących się muzyką eksperymentalną/noise. Trudno powiedzieć jakie były oczekiwania inżynierów DOD jeżeli chodzi o wypuszczenie tego potwora na rynek, ale podobnie jak w przypadku FX33 (Buzz Box) była to marketingowa pomyłka, która po zaprzestaniu produkcji zamieniła się w legendę i obiekt pożądania zarówno niektórych artystów jak i handlarzy na Ebay.

Czerwona obudowa opatrzona groteskową i trochę idiotyczną teksturą mającą kojarzyć się z płatem mięsa (opakowanie po efekcie zawierało także opcjonalną naklejkę w kształcie muchy ? zajebiście). Jeżeli chodzi o kwestie konstrukcyjne to mamy do czynienia z klasycznym modelem DOD z lat 90 ? wytrzymała obudowa, dziwaczny jack na zasilanie (1/8?) i wysoce zawodny footswitch, który zaprojektował chyba przypadkowo napotkany bezdomny za hamburgera i nocleg w lobby firmy.

Do kontroli sygnału służą cztery potencjometry o charakterystycznych dla DOD nazwach:

? Meat ? odpowiadający za za kontrolowanie proporcji między surowym a przetworzonym sygnałem;
? Rump ? wzmocnienie częstotliwości 35 Hz;
? Flank ? wzmocnienie częstotliwości 60 Hz;
? Lbs. ? głośność efektu.

Cechą, którą charakteryzuje się większość efektów tej marki jest brudne, niechlujne brzmienie mające niewiele wspólnego z selektywnością. Dlatego trudno jest go polecić wszystkim entuzjastom urządzeń do przetwarzania sygnału audio. Niemniej jednak, satysfakcję z używania Meat Box powinien odczuć każdy, kto eksperymentuje z dźwiękiem i potrzebuje jakiegoś elementu do podbicia bardzo niskich częstotliwości podczas koncertów (ale również i w studiu). Należy pamiętać, że pasma częstotliwości obsługiwanych przez kostkę znajdują się w bardzo niskich rejestrach i do ich poprawnego odtwarzania wskazane są odpowiednie monitory studyjne i/lub subwoofer. Zresztą brak wiedzy jest również przyczyną nieporozumień na których skarżą się niektórzy właściciele tej kostki ? przy nieodpowiednim nagłośnieniu, wzmacnianie (niesłyszalnych) dołów zapycha pasmo a sygnał podstawowy stopniowo cichnie i zanika.

Osobiście, najwięcej zastosowań Meat Box znalazłem w dwóch przypadkach ? jako procesor sygnału dla którego w swoim mikserze udostępniam jeden kanał i za pomocą pętli efektów karmię go dźwiękami z innych urządzeń. Takie rozwiązanie daje dodatkowe możliwości w postaci bardziej precyzyjnego kontrolowania głośności suwakiem w mikserze oraz używanie equalizera w procesie rzeźbienia pożądanej ?faktury? dźwięku.

Drugi sposób używania to ten bardziej zgodny z wizją producenta ? czyli używanie go do stwarzania iluzji głębi i ciężaru sygnału generowanego np. przez instrument bądź syntezator czy generator dźwięku. Osobiście próbowałem też korzystać z FX32 do podbijania gęstości i ciężaru dronujących ścieżek odtwarzanych z taśm. Efekty zwykle są bardziej niż zadowalające.

Dodatkową możliwością, którą stwarza dodatkowe wyjście audio (Dry Out) jest stworzenie sprzężenia zwrotnego (jeden koniec przewodu audio wpinamy w Dry Out, drugi do jacka wejściowego). W takim układzie, kostka zamienia się w niezły generator sygnału. Należy jednak pamiętać, że ze względu na charakterystykę konstrukcji urządzenia, przebieg fali akustycznej tworzonej przez FX32 rzadko pozostaje stabilny i jednolity, co znacznie utrudnia utrzymanie pełnej kontroli nad brzmieniem. Ocena jego działania w takim układzie zależy od subiektywnych preferencji.

Jak Meat Box sprawdza się w towarzystwie porządnego nagłośnienia scenicznego? Tynk sypiący się ze ścian i sufitu, butelki po piwie wędrujące po płaskich powierzchniach, napędzane kolosalnymi wibracjami basów nie są niczym niezwykłym. Właśnie w takich sytuacjach można w pełni docenić możliwości oferowane przez ten pedał. Dodatkową zaletą jest jego wszechstronność ? widzę szereg zastosowań zarówno dla muzyków pracujących z urządzeniami elektronicznymi jak i gitarzystów czy basistów.

Podsumowując ? czy warto? Uważam, że tak. Niestety, Meat Box już od lat nie jest produkowany. Czasami pojawia się na Ebay i właśnie tam warto go szukać. Należy się jednak zastanowić czy jest sens wykładać na niego niepoważnie wysoką kwotę, skoro podobne efekty (o bardziej klarownym brzmieniu) można uzyskać przy pomocy podstawowego DAW uzbrojonego w jedną z wielu wtyczek VST oferujących zbliżoną funkcjonalność.