Po obejrzeniu dema reklamującego Chord Machine, bez dłuższego namysłu stwierdziłem, że będzie to dobre zastępstwo dla Quantimatora Toppobrillo, którego zakup miałem w planach. Poszukiwałem nie tyle kolejnego kwantyzera ile modułu który jest w stanie rozbić pojedyncze napięcie sterujące na kilka napędzających akord. To punkt w którym obydwa moduły wydały mi się zbieżne, cała reszta zdaje się je różnić. Chord Machine w prawdzie można zmusić do pracy w roli typowego kwantyzera (służy do tego wyjście arrpegiatora), jakkolwiek czuć pewien opór materii – nie  do tego ten moduł został zaprojektowany. Zacznijmy jednak od początku.

Pierwsze wrażenie

Po wyjęciu modułu z opakowania przeżyłem małe rozczarowanie, zniknęły z pudełek Flame drukowane instrukcje. Trudno winić za to firmę, jeśli niektórzy producenci nie kwapią się by zamieścić je nawet w internecie, niemniej akurat w przypadku Chord Machine drukowana instrukcja byłaby na miejscu.

Moduł nie zachwyca solidnością wykonania, przełączniki są dość chybotliwe, a wychodząca z boku taśma zasilająca może utrudnić montaż w racku, zwłaszcza jeśli obok znajdzie się moduł z równie rozbudowanym wnętrzem. Na plus należy zaliczyć gniazdo usb służące do aktualizacji oprogramowania i plastikowe podkładki dodane wraz ze śrubkami. Jeśli akceptujecie jakość wykonania modułów Harvestmana czy produkty Intellijel z Chord Machine nie będziecie mieli problemów, to podobny standard. Mogło by być lepiej ale nie jest tragicznie.

 

 

 

Czerwonym paskiem do dołu!

Po odpaleniu modułu spotkały mnie kolejne niespodzianki. Gniazdo TRIGG, które początkowo brałem za trigger sczytujący podane napięcie – jak w A156 Doepfera – okazał się znacznie mniej przydatnym napięciowym odpowiednikiem przycisku OK. Jego działanie jest dość zagadkowe, w niektórych trybach zmiany zatwierdzają się same z siebie innym razem musimy to zrobić przyciskiem. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Niby nawigacja po 32 różnych akordach i ich przewrotach jest w miarę przyjemna (trochę trzeba się naklikać) i moduł ma kilka bardzo fajnych opcji ale niektóre zdają się zupełnie przeczyć logice.

Gniazdo CHORD powoduje zmianę akordu ale i przewrotów. 32 typy akordów w 3 przewrotach – sporo jak na kilka woltów napięcia. Precyzyjne dostrojenie sequencera sterującego tym parametrem nie należy do najprzyjemniejszych i warto według mnie pomóc sobie dodatkowo kwantyzerem. A156 okazuje się dobrym kompanem Chord Machine, nie jest może konieczny, ale może nam oszczędzić niespodziewanych niestabilności i przeskoków.

Chord Machine uwiódł mnie dodatkową funkcją, wbudowanym arpeggiatorem. Działa on bardzo przyjemnie i jest sowicie wyposażony w opcje zewnętrznego sterowania (zmiana kierunku za pomocą CV i  ilości oktaw, które arpeggio obejmie). Użyteczna jest też możliwość obniżenia o oktawę drugiego dźwięku na którym jest zbudowany akord. Dzięki temu łatwo jest tworzyć różne przebiegi (up/down/up-down/randome), ale i quasi przypadkowe melodie.

 

Kilka sesji później…

Generowanie akordów po nieco oschłym przywitaniu okazało się bezkonfliktowe i po jakimś czasie Chord Machine zaskarbił sobie moją sympatię, głównie dzięki temu że z pomocą A156 jest w stanie wygenerować sporą ilość temperowanych napięć które doskonale sprawdzą się jako baza zarówno do improwizacji jak i bardziej planowych działań.

Pełne wykorzystanie potencjału niestety wymaga solidnego banku generatorów – ideałem było by posiadanie czterech, albo nawet ośmiu jednakowych oscylatorów, czterech filtórów i VCA, nie mówiąc o obwiedniach. Do sterowania Flame’owi wystarczy jedno napięcie, ale  niezwykle przydatne okazują się kolejne napięcia do sterowania sposobem generowania akordów. Dzięki temu z kilku kroków CV można wykrzesać całkiem rozbudowaną sekwencję.

Ostatecznie, podobnie jak wcześniejsze produkty Flame, Chord Machine okazuje się całkiem ciekawą propozycją. To moduł raczej dla tych z rozbudowanymi systemami, bez sporej ilości modułów trudno go sensownie wykorzystać, ale melodie które wypluje potrafią urzec. Trudno mi powiedzieć na ile zadowoleni będą ci którzy chcieliby wygenerować motywy składająca się ze z góry zaplanowanych akordów rożnych typów, ale osoby działające bardziej intuicyjnie z pewnością odbiorą moduł jako ułatwienie. Chord Machine czego by nie mówić to bardzo inspirująca rzecz, choć nie jest to moduł, który powoduje opad szczęki, tuż po wetknięciu pierwszego kabla.

 

W poniższym demo napięciem wyjściowym jest 16 krokowa sekwencja z MFB SEQ02. Wszelkie wariacje wprowadzone są przez zmiany akordów, rozpiętości arpeggio lub obniżenie drugiego dźwięku akordu o oktawę. Akordy z Chord Machine sterują zestawem VCO A110, a wyjście arpeggiatora podpięte jest do E350. Jedyne inne dźwięki to “kick” z drugiego E350 i “werbel” z Piston Hondy.

 

Flame Chord Machine – test by modularne.info