Wybitna aktywność Intellijela powoduje coraz liczniejsze głosy, że Doepferowi rośnie konkurencja. Czy tak jest na prawdę? Moduły są ciekawe, ale nie faworyzowałbym ich tylko dlatego, że szare gałki Doepfera wydają się niektórym nudne. Manufaktura z robotem w logo jak wszystkie inne ma zalety i wady.

Dixie uznałem za praktyczne w wypadku skiffa, który kompletowałem. Od razu ostrzegę skiff jest znacznie głębszy od typowych i tylko z tego powodu mogło do niego trafić Dixie. 4hp szerokości, musiało zostać skompensowane kosztem głębokości, która wynosi prawie 6cm, więc do tradycyjnych skiffów nie ma co kupować VCO Intellijela.

Po wypakowaniu modułu z pudełka, nie byłem zachwycony, plastikowe potencjometry nie są przymocowane do obudowy i są dość chwiejne. Nie sprawiają najlepszego wrażenia tym bardziej, że stawiają niewielki opór. Zwykle nie było by to dla mnie aż taką przeszkodą, ale w przypadku VCO zaopatrzonego w dwa potencjometry zmieniające strój (COARSE i FINE) bardzo łatwo przypadkowo rozstroić moduł. Jeszcze bardziej uciążliwe może to być kiedy w obudowie obok siebie umieścimy kilka Dixie. Na obronę można powiedzieć, że nieprzykręcane do obudowy gałki od dłuższego czasu, niestety są standardem w przypadku wielu firm, choćby Make Noise czy The Harvestman.

Nie wszystkim może przypaść do gustu 10 gniazd stłoczonych na panelu, zwłaszcza jeśli ktoś używa stackables, ale w sumie jest to kolejne standardowe posuniecie i mogę tylko polecić kable Doepfera posiadające cieńsze obudowy jacków. W końcu Dixie to oscylator do upychania po najmniejszych dziurach i należało się liczyć z kompromisami jeśli chodzi o ergonomie. Znacznymi kompromisami bo VCO w 4hp to prawdziwie cyrkowa ekwilibrystyka. Nie wspomnę nawet o braku atenuatorów FM i PWM.

Może nie powinienem zaczynać od tego co mnie boli, a co może być zniechęcające, bo Dixie ma wiele plusów. Poza tym, że uda się go wcisnąć w zatłoczony rack, uśmiech na twarzy wywołują liczne wyjścia fal – jest ich 6 – trójkąt, sinus, piła, prostokąt, puls i zigzag. Wielki plus za rozdzielenie fali prostokątnej od pulsu, zawsze irytowało mnie ustawianie na ucho szerokości pulsu tak by osiągnąć idealny prostokąt. Na ucho, wszystkie fale brzmią na bardzo precyzyjnie ukształtowane. Na myśl przychodzi mi oscylator Yamahy CS5 (nigdy nie słyszałem idealniejszego analogowego prostokąta). To samo tyczy się fali sinusoidalnej (mniej niż 0.5% THD zniekształceń) – w porównaniu do A110 słychać wyraźnie mniej harmonicznych. Podobnie jest z falą trójkątną, choć tu różnica jest na minus. Podoba mi się trójkąt z A110, w Dixie trochę zbyt blisko mu do sinusa – na ucho, bo na ekranie oscyloskopu wygląda idealnie. Ciekawie brzmi za to unikalna fala zigzag – trochę jak połączenie prostokąta i piły. Niezła tajna broń.

Cieszy przełącznik zakresów LO/HI, ale zakres gałki COARSE nadal jest bardzo szeroki w obydwu trybach, szkoda, że przełącznik nie jest trzy pozycyjny. Bardzo szybkie dostrojenie Dixie może być problemem, ale nie zapominajmy że zakres oscylatora jest bardzo szeroki – hi (vco): 1hz – 24khz, lo (lfo): 0.01hz (100 sekund) – 240hz.

Dixie to oscylator typu “triangle core vco”, a oscylatory bazujące na fali trójkątnej lepiej poddają się syntezie FM. Dixie zdaje się potwierdzać ten fakt. Mówimy o drobnych różnicach, ale efekty syntezy FM z użyciem Dixie zdają się nieco subtelniejsze, mniej podatne na dysonanse niż w a110, z drugiej strony mam wrażenie, że w a110 jest możliwa modulacja z nieco większą amplitudą – nie chodzi o doprowadzenie silniejszego sygnału na wejście tylko jakieś wewnętrzne stłumienie go – tak jakby w Dixie maksymalnie można było wykorzystać 90 – 95% zakresu a110. Wielce prawdopodobne, że różnice wynikają z różnic w brzmieniu fal, testując skupiłem się na klasycznej formie FM z użyciem fali sinusoidalnej, która, jak wspominałem w Dixi jest wyraźnie czystsza, pozbawiona harmonicznych, które posiada a110. Tak czy inaczej trudno tu mówić o wyższości któregoś rozwiązania.

Niestety mając do dyspozycji tylko jedno Dixie trudno ocenić jak zachowuje się w grupie, w tych warunkach mógłby się w jakiś sposób objawić wyjątkowy tracking Dixie – podobno stroi idealnie w zakresie 8-10 oktaw. Dixie z resztą zdaje się być zaprojektowane z myślą o wykorzystaniu go w grupie Danjel z Intellijela zapowiadał ekspander (Staxie) ułatwiający wykorzystanie modułu w polifonicznych aplikacjach. Ekspander prawdopodobnie będzie miał wspólne wejścia cv zaopatrzone w attenuatory i wspólny regulator strojenia.

W Dixie zastosowano synchronizację typu Reversing Sync polegającą na odwracaniu biegunowości fali w chwili resetu. Brzmi dobrze ale w rzeczywistości fala prostokątna resetuje generator przy wznoszeniu się i drugi raz przy opadaniu, więc konstruktor sugeruje użycie piły. Próbowałem również innych fal ale przyznam, że wynik nie był idealny, nieraz wszystko działało jak trzeba innym razem pojawiały się glitche i cała synchronizacja zachowywała się dość niestabilnie. Efekty były nawet ciekawe, ale dalekie od założonych. Synchronizacja Dixie przypomina trochę PLL. Jakoś bardziej przekonuje mnie tradycyjny Reset Sync.

Dixe potrzebuje 80ma @ +12v i 44ma @ -12v i w europie kosztuje ok 200euro. Minimalnie więcej niż VCOb Bubblesound i Oscillator Pittsburga i sporo więcej niż a110. Czy warto je kupić? O tym zadecydują chyba w indywidualnych przypadkach szczegóły. Warto przyjrzeć sie Dixie jeśli szukamy na prawdę małego oscylatora, lub precyzyjnego źródła dźwięku. Nie polecam go fanom efektów tradycyjnej synchronizacji i wszystkim którzy lubią mieć dużo miejsca na palce a nie lubią kombinowania z dodatkowymi attenuatorami.

Poniżej, na razie skromne demo oscylatora, w kolejności fale sinus, trójkąt, piła, zigzag, prostokąt i modulowany puls.
Niedługo dodam kolejne dema prezentujące możliwości FM i synchronizację.

Inteliijel Dixie VCO test – fale by modularne.info